Za siedmioma górami, za siedmioma lasami ..

 

JAK TO SIĘ STAŁO, ŻE W OGÓLE POWSTAŁO?

Gdyby nie moje trzy kochane sierściuchy – Freya, Emek i Inka – pewnie nigdy nie powstałoby Łapeczkowo.
Ich trójka, licząca dwanaście łapek .. a w efekcie miliony odcisków łapencji, dosłownie wszędzie:
na blatach – a kto Ci kazał tak wysoko stawiać żarcie?,
parapetach – z kanapy na balkon trza się przecież jakoś dostać,
drzwiczkach od szafek – chowasz smakołyki to masz!,
podłodze – może i wołasz na nas „moje aniołki”, ale skrzydła to nam od tego jeszcze nie wyrosły,
umywalce – odświeżający szałer biorą wszyscy domownicy .. my też,
oknach – no halo .. a kto im kazał stawać między nami a wróbelkiem?
Tylko, jak to się mówi – diabeł tkwi w szczegółach – a tym szczegółem był fakt, że żaden z nich nie był na zawsze!

 

 A CAŁA PRAWDA JEST TAKA, ŻE TO WSZYSTKO PRZEZ NIĄ ..

Freyuszek, to encyklopedyczny przykład alergika (dosłownie na wszystko), co w połączeniu
z jej atopowym zapaleniem skóry daje mieszankę wybuchową.
Toteż musiałam znaleźć taki materiał (masę), by móc bezpiecznie odcisnąć jej łapkę.
Niestety znalezienie „jej” nie było wcale takie łatwe jak mi się pierwotnie wydawało,
ale dzięki swojemu uporowi i co tu dużo mówić, po części szczęściu .. w końcu znalazłam ten „ideał”.
Po krótsze, w ten oto czarodziejski sposób, powstały moje magiczne zestawy „Imprints of love”.
Ale w moim łapeczkowym szaberplacu, znajdziecie też inne hendmejdowe cudowności,
czy jak kto woli rękodzieła, które wymyślam i tworzę dla Was własnoręcznie
.. za to, zawsze pod czujnym okiem moich niezawodnych, włochatych pomaginierów.
Odtąd dzielę się nimi z Wami, mając nadzieję, że również w Wasze życie wniosą to „coś” i pokochacie je jak swoje.

.

łapa!
Ewa i reszta łapeczkowego teamu

 

ŁAPECZKOWO, CZYLI OD LEWEJ ODLICZ ..

 

Ja, czyli EWKA ..

Ludź o miętkim sercu i jeszcze miętkszym tyłku. Stara – ale jara – prawie śląska dziołcha (tzw. asymilowany gorol), która dopiero w kwiecie wieku z „drobną” pomocą swoich sierściuchów, odkryła w sobie zdolności, które się nawet największym fizjonomom nie śniły. Na co dzień „przykładna” żonka i „oddana” matka 12 łapencji .. która po cichu marzy, żeby zostać leśnym pustelnikiem (ale takim, który zawsze będzie miał dostęp do paczki chipsów).

 

Reszta, czyli INKA, EMEK i FREYUSZEK ..

Mała, cwana, wyszczekana wancka .. czyli nasz kochany Inek, tam kaj ona – tam totalna rozpierducha. Gadająca ara na czterech łapkach, ćwierkająca non stop, non stop .. dzień i noc. Prywatnie młodsza siostra Emka. Tajemną wiedzę manipulacji Człowiekami opanowała do perfekcji
i co gorsza notorycznie ją na nas stosuje. Panicz Emanuel, czyli nasz ukochany pierworodek, synuś tatusia i nałogowy okupant kuwety.
Pies w kociej skórze, w dodatku kleptoman-pożeracz wszystkiego zielonego, świeżego i pozostawionego alone na kuchennym blacie.
Prywatnie utuptywacz maminkowego brzuchala. No i ona .. Freyuszek, czyli rasowy kundel maści owczarek wielkomiejski (vel. śmieszeł-fajtłapa), która to zawładnęła całkowicie najpierw moim serduchem .. a potem całą resztą, wywracając moje „poukładane” życie do góry łapami. Nie ma co ukrywać .. to moja największa miłość (zaraz przed mężem) i najwierniejsza psyjaciółka. Pomysłodawczyni i dajrektor generalna Łapeczkowo, za to całkiem prywatnie największy tchórzeł w swojej rasie.