ZA SIEDMIOMA GÓRAMI, ZA SIEDMIOMA LASAMI ..

W 2016 powstało ono, moje ŁAPECZKOWO, po mojemu szaberplac radosnej twórczości formalnie jednoosobowa firma, w której powstawały przedmioty tworzone z miłości. Przez prawie dwa lata działalności wynajdowałam, testowałam, zamawiałam, szyłam, tworzyłam, pakowałam, cykałam zdjęcia żebyście wiedzieli co też właśnie dla Was wymodziłam, odpisywałam na mejle i gawędziłam z Wami przez telefon, latałam na pocztę z paczkami .. w międzyczasie ogarniając dom, zwierzaki, fejsbuka i po prostu życie.
To były najpiękniejsze prawie dwa lata mojego starczego życia. Pamiętam każde z waszych zamówień, do dzisiaj chomikuję w osobnym folderze wszystkie “list miłosne” z podziękowaniem i ciepłymi słowami o mojej radosnej twórczości, które mi słaliście. Za każdym razem kiedy wysyłałam do Was przygotowaną własnoręcznie rzecz, miałam taką samą tremę i obawy, co to będzie po odpakowaniu .. potem oczywiście następował momentu wzruszenia kiedy to na mejla wpadało zdjęcie waszego sierściucha z jakimś moimimprintsem, zakątek domu z moim plakatem, wasza dupa na moim poddupniku. Krach przyszedł późną wiosną 2018 .. nie wyrabiałam na ZUS-y i inne takie, zamówień było coraz mniej i mniej. Przyszedł moment kiedy musiałam stawić prawdzie czoła i podjąć męską decyzję .. o zawieszeniu działalności. Od 1 lipca mój łapeczkowy szaberplac radosnej twórczości przestał formalnie istnieć. Ale przecież, nie mogłam Was zostawić z niczym .. to, że nie mogę działać oficjalnie jako Łapeczkowo, nie znaczy, że nie mogę tworzyć prywatnie, jako WANCKA. Toteż w zaciszu mojego domowego szaberplacu, dziubię od czasu do czasu, kiedy ktoś z Was ubłaga mnie przez magiczny przycisk “chcę to”, ażebym przygotowała coś specjalnie dla niego. A ja, mimo, że serducho mam całe poharatane, łatam je z każdą wykonaną dla Was rzeczą. Nie mówię absolutnie, że to definitywny koniec .. gdybym nie wierzyła w to, że kiedyś znów przyjdą lata świetlności, to od razu zamknęłabym na siedem spustów, a póki co przekręciłam ino jeden zamek.

Więc jeśli ktoś z Was chciałby całkiem prywatnie przygarnąć (a przy okazji uleczyć moje serce i duszę) któryś z moich bibelotów, proszony jest
o kontakt poprzez użycie wspomnianego wcześniej, magicznego przycisku “chcę to”.

Pragnę jednocześnie nadmienić, iż nicość by była gdyby nie ona .. mój najwierniejszy psyjaciel, kompan doli i niedoli, jedyny w swojej rasie śmieszeł-fajtłapa Freyuszek, to ona zmusiła mnie do wynalezienia masy i osobiście dopilnowywuje każdej rzeczy, która wychodzi spod moich renców.

 

Zapraszam Was do mojego odpicowanego zwierzolubnego i zwierzotwórczego świata.
Radosna twórczość, blog(osław), sierściuchy, trochę lasu ..
– mała Wancka o wielkim ♥ –

ŁAPECZKOWO, CZYLI OD LEWEJ ODLICZ ..


 

WANCKA, czyli ja Ewka

Ludź o miętkim sercu i jeszcze miętkszym tyłku. Stara – ale jara – prawie śląska dziołcha (tzw. asymilowany gorol), która dopiero w kwiecie wieku z „drobną” pomocą swoich sierściuchów, odkryła w sobie zdolności, które się nawet największym fizjonomom nie śniły. Na co dzień „przykładna” żonka i „oddana” matka 12 łapencji .. która po cichu marzy, żeby zostać leśnym pustelnikiem (ale tylko takim, który zawsze będzie miał dostęp do paczki czipsów).

 

 

Reszta, czyli INKA, EMEK no i oczywiście FREYUSZEK

Mała, cwana, wyszczekana wancka .. czyli nasz kochany Inek, tam kaj ona – tam totalna rozpierducha. Gadająca ara na czterech łapkach, ćwierkająca non stop, non stop .. dzień i noc. Prywatnie młodsza siostra Emka. Tajemną wiedzę manipulacji Człowiekami opanowała do perfekcji i co gorsza notorycznie ją na nas stosuje. Panicz Emanuel, czyli nasz ukochany pierworodek, synuś tatusia i nałogowy okupant kuwety.
Pies w kociej skórze, w dodatku kleptoman-pożeracz wszystkiego zielonego, świeżego i pozostawionego alone na kuchennym blacie. Prywatnie utuptywacz maminkowego brzuchala.
No i ona .. Freyuszek, czyli rasowy kundel maści owczarek wielkomiejski (vel. śmieszeł-fajtłapa), która to zawładnęła całkowicie najpierw moim serduchem .. a potem całą resztą, wywracając moje „poukładane” życie do góry łapami. Nie ma co ukrywać .. to moja największa miłość (zaraz przed mężem) i najwierniejsza psyjaciółka. Pomysłodawczyni i dajrektor generalna Łapeczkowo, za to całkiem prywatnie największy tchórzeł w swojej rasie.